Od ponad tygodnia w Szczecinie jest prawdziwe lato, więc korzystając z ostatnich upalnych dni poszłam dzisiaj z Molką na działkę. Po ostatnich przeżyciach dzisiejszy wypad był pierwszym wyjściem po poniedziałkowym szczepieniu. Molly jak zwykle szalała jak pijany zając, wyrywała chwasty, goniła pszczoły i muchy, nie dawała mi pracować. Dopiero jak zasnęła po dwugodzinnym szaleństwie mogłam wtedy zgrabić liście. Nie lubię działki jesienią, jest tak pusto, mało kwiatów, no i trawnik prosi się o koszenie, ale przy Molce to się na razie nie uda!
W zeszłym tygodniu sprawdzałam czy Mateusza słoneczniki mają pełne ziarno i miały, ale synuś nie chciał, żeby bez niego je zrywać...i okazuje się, że chytry dwa razy traci! Dzisiaj okazało się, że wszystkie pestki słonecznika zżarły ptaszyska, no i synuś obszedł się smakiem! 

Tak wyglądają ogołocone słoneczniki! 
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mostowice
Dzisiaj moja Molly była zapisana na drugie szczepienie, podawane profilaktycznie, pojechałyśmy bez strachu, jedynie zmieniłam godzinę szczepienia z 17 na 12, po przeczytaniu w necie tematu o szczepieniach. Okazuje się, że zrobiłam bardzo dobrze. Przy szczepieniu sunia trochę popłakała, ale ona już jest taką małą histeryczką. Po wyjściu od weterynarza zapakowałam ją w transporterek i pojechałyśmy w stronę domu. Po ok. 20 minutach widząc, że Molly jest niespokojna wyjęłam ją i wtedy zobaczyłam opuchliznę koło pyszczka, im bliżej domu tym opuchlizna była mocniejsza, do tego doszła straszna opuchlizna noska, który się zrobił 2-3 razy większy niż normalnie. Natychmiast zawróciłam do weterynarza, dobrze, że byłam z koleżanką, która pognała jak rajdowiec do kliniki . Po drodze sunia robiła się coraz słabsza, wpadłam w histerię. Na miejscu natychmiast podano jej dwa zastrzyki i kroplówkę, po około godzinie wszystko zaczęło wracać do normy i przyjechałyśmy do domu. Teraz Molly próbuje zasnąć, ale jest bardzo niespokojna, mam nadzieję, że ten horror się już zakończył.
Teraz jest 22 i Molly obgryza kosteczkę, będzie dobrze, bo nawet zjadła kolację. 
W sobotę pojechaliśmy do uzdrowiska Kołobrzeg, żeby nawdychać się jodu i wygonić ze mnie i z Mateusza choróbsko, które zaczynało nas atakować. Powiem Wam, że był to strzał w dziesiątkę...dzisiaj po "zaczątkach" choroby nie ma ani śladu! Najpierw pohasaliśmy z Molly ponad 2 godziny po plaży, nawet popluskaliśmy się do kolan w wodzie, Molka-Demolka niszczyła wszystkie babki z piasku jakie z Mateuszem dla niej robiliśmy. Później kiedy psiątko zapadło w czterogodzinny sen poszliśmy na pysznego kebaba do restauracji "Molo", pospacerowaliśmy po promenadzie i wróciliśmy do Szczecina około 21. Fajnie było i tak cieplutko jakby to było lato a nie pierwsze dni jesieni.
poniedziałek, 21 maja 2012
Licznik odwiedzin: 551 189 (wersja testowa)
| « wrzesień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | |||
| 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | ||
W moim blogu chciałabym pokazać piękno Polski i Europy. Od 8 lat jeździmy z mężem i 15-letnim synem po naszym pięknym kraju, bywamy w miejscach tak pięknych, że aż się chce je pokazać innym. Zwiedzam...
więcej...W moim blogu chciałabym pokazać piękno Polski i Europy. Od 8 lat jeździmy z mężem i 15-letnim synem po naszym pięknym kraju, bywamy w miejscach tak pięknych, że aż się chce je pokazać innym. Zwiedzamy najchętniej zamki, obiekty sakralne, oglądamy ratusze na rynkach w miastach i miasteczkach. Bywamy na polach bitwy, chodzimy po jaskiniach i górach. Uwielbiamy wycieczki po Tatrach Polskich i Słowackich. Drugą moją pasją jest fotografowanie miejsc, które widziałam oraz zwierząt i natury.
schowaj...Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: